do góry

Hygge Odwiedziny: Marta Sputo

Nasze kolejne Hygge Odwiedziny to mieszkanie na Krakowskim Zabłociu. Odwiedzamy Martę Sputo – fotografkę. Towarzyszy nam najspokojniejszy mikro – pies Lucynka, która trafiła do Marty i jej męża Tymka dwa lata temu. Piesek nie miał domu, Marta nie planowała mieć psa, ale został i wszyscy są szczęśliwi.

Opowiedz trochę o sobie, skąd jesteś? Od kiedy mieszkasz w Krakowie?

Marta: Jestem z Jędrzejowa. Tam się wychowałam. Ale już podczas pierwszej szkolnej wycieczki do Krakowa poczułam, że to będzie moje ulubione miejsce na ziemi i przyszły dom. Przyjechałam tu na studia. Zawsze byłam duszą artystyczną, ale z tyłu głowy była myśl, że życie artysty, szczególnie w Polsce nie jest łatwe. W dzieciństwie chciałam być archeologiem. Całe moje dorastanie to była bitwa między byciem kreatywnym, a myśleniem o konkretnym zawodzie w przyszłości. Jednak po roku studiowania ‘konkretnego’ kierunku wzięłam dziekankę i zapisałam się na roczny kurs fotografii. Niestety efekt był odwrotny do zamierzonego. Po kursie na jakiś czas kompletnie przeszła mi chęć na robienie zdjęć. Przez jakiś czas nie mogłam nawet patrzeć na aparat. Zaczynałam na starym Zenicie na kliszę, a na kursie musiałam kupić aparat cyfrowy. W Zenicie miałam kilka klatek, zdjęcia były przemyślane. Gdy miałam aparat cyfrowy, zaczęłam robić bardzo dużo zdjęć i moja fascynacja fotografią gdzieś zanikła, rozmyła się. Skończyłam więc studia i dalej nie bardzo wiedziałam co ze sobą zrobić.

Jak zaczęłaś fotografować?

Marta: Mój tata miał starego, zadbanego Zenita. Moja kuzynka pisała pracę magisterską o lasach świętokrzyskich, a mój tata miał zrobić jej kilka zdjęć. Kiedy przyniósł parę wywołanych zdjęć do domu i je zobaczyłam, poczułam, że bardzo chciałabym spróbować swoich sił i zrobić kilka sama. Tata kupił mi kliszę, pokazał jak działa światłomierz i gdzie jest spust migawki. Zabrałam aparat do szkoły i zaczęłam robić portrety wszystkim znajomym. Kiedy wywołałam zdjęcia i zobaczyłam jak wyszły, byłam pod ogromnym wrażeniem! Te kolory, głębia i ostrości! Poczułam, że to jest to. Od tego czasu całe kieszonkowe szło na zdjęcia.

 

zdj. Marta Sputo

zdj. Marta Sputo

 

Przez jakiś czas mieszkałaś w Anglii?

Marta: Tak, pięć lat temu, po skończonych studiach siostra namówiła mnie na przyjazd do niej. To był ten wspomniany wyżej moment w którym nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Wyjeżdżałam z ciężkim sercem, zostawiłam przyjaciół, pracę i cudowne krakowskie życie. Po trzech miesiącach w Anglii, znalazłam pracę w firmie działającej w branży social mediów. Co prawda wiele się tam nauczyłam, ale to nadal nie było ‘to’. Szczęśliwie na przeciwko naszego biura znajdowało się biuro mojego przyszłego pracodawcy. Pewnego dnia potrzebowałam pomocy przy pewnym zadaniu, a w biurze nie było akurat nikogo kto mógłby mi pomóc, dlatego wzięłam ciastka upieczone przez moją siostrę, które dała mi na lunch i zapukałam do drzwi naprzeciwko. Tak się złożyło, że pomocy udzielił mi nie kto inny a mój przyszły szef! Kiedy potem tego dnia sprawdziłam jego stronę internetową i portfolio wiedziałam jedno – albo będę pracować dla niego albo wcale! Od tamtego dnia pukałam do jego drzwi i proponowałam pomoc przy jakiejkolwiek sesji praktycznie codziennie. W końcu zgodził się zobaczyć moje portfolio czyli zdjęcia rodzinne, które zrobiłam w między czasie w Anglii. I udało się! Dostałam pracę moich marzeń u boku naprawdę świetnego fotografa. Nie umiałabym chyba opisać jak wiele dała mi ta praca, ani jak dużo się w niej nauczyłam. Pod każdym kątem była tym, co od zawsze chciałam robić, a czego wcześniej nie umiałam wyrazić. Pracowaliśmy na naprawdę przepięknych i ogromnych ślubach na terenie całej Anglii, ale też za granicą, w tak egzotycznych miejscach jak Meksyk, Emiraty Arabskie czy Tanzania. Poznałam przy tym masę ludzi, z którymi wciąż współpracuję albo, którzy stali się na przestrzeni tych lat dobrymi przyjaciółmi.

Dlaczego zdecydowałaś się wrócić do Krakowa?

Marta: Złożyło się na to kilka rzeczy. Po pierwsze poczułam, że nauczyłam się tyle ile chciałam się nauczyć. Ponadto byłam już bardzo pewna siebie i tego co chcę w życiu robić, a była to oczywiście praca jako fotograf, ale tym razem już pod moim własnym nazwiskiem, a nie dla kogoś. Poza tym tęskniłam za domem, a co najważniejsze za moim narzeczonym. Na dodatek trzy miesiące po powrocie miałam zaplanowany mój ślub! Gdy wróciłam lekki niepokój i pytanie “co dalej?” przeplatały się z ogromnym szczęściem i wzruszeniem, że nareszcie wróciłam do Krakowa, do domu. Zaraz po ślubie zaczęłam budować moje portfolio od zera, ponieważ wszystkie zdjęcia zrobione przeze mnie w Anglii należały do firmy, a nie do mnie. Początkowo robiłam zdjęcia znajomym i rodzinie, zawierałam nowe branżowe znajomości i budowałam stronę internetową. Momentalnie wszystko bardzo szybko nabrało tempa a mój kalendarz zapełnił się od zleceń zarówno tych krakowskich jak i zagranicznych.

Od kiedy mieszkasz w tym mieszkaniu?

Marta: Dopiero od roku. Kupiliśmy je w stanie deweloperskim. Wcześniej mieszkaliśmy na ulicy Augustiańskiej na Kazimierzu. Tamto mieszkanie było wysokie i bardzo przestronne, jakto w kamienicy. Wiedzieliśmy, że zależy nam aby, tak też było w naszym przyszłym mieszkaniu. Ważne było to, by mieszkanie miało duże okna, było przestronne, jasne i miało balkon. Odpowiada nam też ta dzielnica. Jest młoda, pełna fajnych ludzi i świetnych miejsc i inicjatyw. Poza tym Lucynka może tu biegać swobodnie, a nie tylko na smyczy, co nie było możliwe na Kazimierzu. Bardzo szybko zdecydowaliśmy się na zakup.

Kto projektował mieszkanie?

Marta: Postanowiliśmy zaprojektować wszystko sami. Jedną ścianę wyburzyliśmy, inną zabudowaliśmy. Wszystko działo się bardzo szybko. Wybieranie materiałów i remont zajęły nam jedynie 2 miesiące. Założenie było proste – biel na ścianach, jesionowa deska na podłodze. Od początku wiedzieliśmy czego chcemy. Dopiero kiedy mieszkanie było gotowe do wprowadzenia się, zaczęliśmy kupować meble i dodatki.

Skąd macie większość mebli?

Marta: Kuchnia została zrobiona na wymiar według naszego pomysłu. Część rzeczy wyszukaliśmy w sklepach internetowych, a część to starocie: krzesła, fotele, zegar. Naszym pierwszym meblem były właśnie te krzesła i szafeczka, znalezione przy śmietniku. Żółty fotel to stary mebel, który dostaliśmy od mamy Tymka. Jest niewiarygodnie wygodny! W mieszkaniu mamy też dużo zieleni. Lubimy kwiaty.

Które przedmioty w domu są dla Ciebie ważne?

Marta: Album, który moja siostra Ewa, dała mi w prezencie gdy miałam 20 lat. Jest to album ze zdjęciami agencji fotograficznej Magnum. Siostra zawsze mnie mobilizowała i popychała w stronę fotografii. Bez niej prawdopodobnie nie byłoby mnie zawodowo tu gdzie jestem. Lubię też marmurowe dodatki i nasz kuchenny blat i oczywiście nasz balkon, który w lecie ugina się od skrzynek z zielenią. Czasem robimy też coś sami. Tymek zrobił dla nas lampę, która wisi w przedpokoju. Ja bardzo lubię też nasz zegar, który kupiliśmy za grosze na starociach, a który idealnie współgra z lampami nad stołem. Jak widzisz nie ma u nas tych przedmiotów aż tak wiele. Nie lubimy gromadzić zbędnych rzeczy. Oboje jesteśmy minimalistami.

Jakie masz plany na najbliższy czas?

Marta: Oboje z Tymkiem jesteśmy zakochani w Portugalii. Słońce, plaża i ocean, a do tego świetne jedzenie i przemili ludzie. To niesamowite miejsce gdzie czujemy się naprawdę fantastycznie. Teoretycznie nasza praca pozwoliłaby nam na to, abyśmy spędzali w niej jesienno – zimowe miesiące. Być może po tym lecie uda się nam ten plan zrealizować. Ale na stałe chcemy jednak zostać w Krakowie, tu jest nasz ‘dom’.

Co lubisz robić w czasie wolnym?

Marta: Trudne pytanie! Żyjemy w czasach kiedy wszyscy i wszystko wokół nas goni jak szalone, ciężko o czas wolny, tym bardziej jeśli praca to coś co wykonujemy z domu i coś co kochamy, jak jest w moim przypadku. Ale kiedy uda mi się już taki czas wygospodarować to lubię po prostu złapać Tymka za rękę i iść z nim i z Lucynką na długi spacer. Albo jeszcze lepiej spakować się i pojechać z nimi za miasto na dzień albo trochę dłużej.

 

 

zdj. Marta Sputo

zdj. Marta Sputo

zdj. Marta Sputo

zdj. Marta Sputo

zjd. Marta Sputo

zdj. Marta Sputo

zdj. Marta Sputo

 

 

Żeby zobaczyć czym zajmuje się Marta, wpadajcie tu.

Wywiad: Ola Koperda, zdjęcia: Sylwia Wojtkowska & Marta Sputo.

Zostaw komentarz