do góry

Hygge rzecz: Kwietnik – powieś sobie paprotkę

Dziś kolejny raz o kwiatach, a właściwie o tym w czym je trzymać. Kwietnik to marka, która powstała z myślą o miłośnikach doniczkowych kwiatów. Za projekt, wykonanie i promocję odpowiedzialne są trzy osoby: Mateusz Gryzło, Piotr Kowalczyk i Katarzyna Dobosz. Wszyscy skupiają się raczej na tym, by pojedynczy produkt był wykonany z sercem, niż na masowej produkcji.

Kim jesteście, od kiedy działacie razem?

Kasia: Cała nasza trójka pochodzi z różnych miejscowości z południa Polski. Chłopaki przyjaźnią się od czasów szkoły, obydwoje uczęszczali do szkoły artystycznej. Ja dokoptowałam do nich trochę później. We troje dwa lata temu przez zupełny przypadek zaangażowaliśmy się w reaktywację kwietników z czasów PRLu. Wspólnie, przy Kwietniku działamy od końca 2015 roku. Biznesy bywają kapryśne, zwłaszcza jeżeli są prowadzone przez przyjaciół i partnerów, ale dzięki temu, że mamy jasny podział obowiązków udaje się nam współpracować.

 

Jak narodził się pomysł na Waszą markę?

Kasia: Na pomysł stworzenia kwietnika stylizowanego na te z przełomu lat 70tych i 80tych XX wieku, wpadł nasz projektant, który na stałe mieszka i pracuje w Łodzi i Warszawie. Tak się złożyło, że jego pomysł został podchwycony przez nas gdy go odwiedziliśmy i tego samego dnia, kiedy się narodził został zrealizowany. Jedno z nas to prawdziwa złota rączka, człowiek renesansu, który potrafi każdy pomysł przekuć, wyspawać, wytoczyć etc. Powstał prototyp, który wzbudził tak ogromne zainteresowanie, że zaczęliśmy działać. Dzięki temu, że każdy z nas zajmuje się czym innym udało się nam w bardzo szybkim czasie zaprojektować, stworzyć i wypromować nasze kwietniki. Pomysł narodził się w wakacje 2015 roku, pierwsze kwietniki powstały kilka dni później. Zrobiliśmy zdjęcia, stworzyliśmy stronę internetową i profile w mediach społecznościowych. Wszystko stało się tak szybko, że sami byliśmy zaskoczeni, marka została stworzona pod koniec 2015 roku, a kilka miesięcy później już była znana. Na stworzenie i wypromowanie pierwszych kwietników poświęciliśmy dużo energii i wolnego czasu, naszą pasję i umiejętności.

Czy Kwietnik to coś czym zajmujecie się na pełen etat?

Kasia: Zajmujemy się wieloma różnymi rzeczami, są wśród nas graficy, fotograficy, marketingowcy, dziennikarze, spawacze, konserwatorzy dzieł sztuki i stolarze działający jako freelancerzy, a angażujący się wspólnie przy kolejnym projekcie związanym z Kwietnikiem.

 

Jak wygląda produkcja? Jak często wypuszczacie nowe modele?

Kasia: Nie działamy jak standardowa firma wypuszczająca nowy produkt w określonym terminie. Staramy się realizować pomysły. Nie szukamy ich na siłę. Są momenty ciszy, aż przychodzi jakiś błysk i powstaje idea, którą zaczynamy realizować. Realizacja nie jest łatwa, nasz wykonawca jest człowiekiem niesamowicie dokładnym, precyzyjnym i uważnym. Nie zrealizuje projektu, jeżeli nie sprawdzi, czy kwietnik jest bezpieczny, wytrzymały i funkcjonalny. Ta funkcjonalność bywa czasem przeszkodą, bo pomysły bywają naprawdę odjazdowe. Ale spadamy na ziemię kiedy zaczynamy je realizować.  Pomysł na produkt jest przenoszony na papier. Następnie przekazywany do naszego spawacza, speca od różnego rodzaju metali, który wszystko oblicza, sprawdza, łączy. Po zatwierdzeniu przez nas prototypu, zaczynamy właściwą część produkcji i przygotowujemy kilka sztuk. Pojawiają się one na naszej stronie internetowej, zabieramy je też na targi. Wszystkie produkty przed wypuszczeniem w świat są przez nas sprawdzane w warunkach domowych. Często produkujemy dodatkowe sztuki na zamówienie. Nie mamy dużych stanów magazynowych. Dlatego zdarza się, że czasem klienci czekają na kwietnik kilka tygodni. Każdy egzemplarz jest wykonywany, spawany i malowany ręcznie. Każdy posiada kwietnikową sygnaturę, dzięki temu wiadomo, że jest to produkt oryginalny. Dużym wyzwaniem, ze względu na wykończenie, było stworzenie stojących kwietników. Linki w nich wykorzystywane, dostępne są w dwóch odcieniach: czarnym i białym. Były one przez nas bardzo starannie dobierane. Szukanie odpowiednich linek, wytrzymałych, sprężystych, o konkretnej fakturze i kolorze, było nie lada wyzwaniem. Czas produkcji może się dodatkowo wydłużyć jeżeli wpadają nam zamówienia specjalne. Niedługo w naszym sklepie pojawią się także doniczki i osłonki dopasowane do naszych kwietników.

 

 

 

Żeby zobaczyć więcej wpadajcie tu.

Zdjęcia: Jakub Mysiński.

 

 

 

Zostaw komentarz