Odwiedziny

Magda Milejska

Nasza druga wizyta w krakowskim mieszkaniu. Dzień jest ładny, słoneczny, idealny na zdjęcia. Dziś spotykamy się z Magdą Milejską w jej mieszkaniu na krakowskim Salwatorze, przy spokojnej, urokliwej ulicy Kraszewskiego, pełnej kamienic o zadziwiających elewacjach. Jak się okaże na tę ulicę wrócimy później jeszcze nie raz.

Magda zajmuje się projektowaniem wnętrz, od niedługiego czasu prowadzi pracownię Odwzorowanie. Dodatkowo specjalizuje się w selekcji modernistycznych mebli i oświetlenia, wystawianych na aukcjach online. Codziennie na stronie pojawiają się prawdziwe perełki. Na niewielkim poddaszu Magda pomieszkuje od trzech lat. Sama kamienica jest rodzinnym zabytkiem, w której Magda spędziła sporą część dzieciństwa. Często bywała w mieszkaniu babci. Już wtedy wyobrażała sobie, że mieszka na strychu, który wówczas sprawiał wrażenie tak dużego, że można po nim jeździć rowerem. Po latach wydaje się, że się skurczył, ale marzenie się spełnia. Poddasze przechodzi remont generalny, piękny rower pozostaje jedynie na plakatach, ale niewielka przestrzeń zostaje wykorzystana maksymalnie.

 

IMG_4906

 

Zaczęło się kiedy Magda pracowała jeszcze w agencji reklamowej. Pierwsze pomysły na urządzanie poddasza były raczej sztampowe – biała kuchnia, jasne drewno. Do czasu kiedy trafiła na stronę Freunde von Freunden i zaczęła przypatrywać się wnętrzom z charakterem, nieperfekcyjnym, ale wzbudzającym zainteresowanie. Doceniła ogromną wartość autentycznych wnętrz, żyjących życiem ich właścicieli. Magda sporo czasu spędza w Sztokholmie, gdzie zainteresowała się wzornictwem z okresu Mid-century. Zaczęła na własną rękę wyszukiwać oryginały sprzed lat i zestawiać je z wznawianymi kolekcjami, ale także z prostym designem z Ikei. Kiedy znajomi i znajomi znajomych zobaczyli efekt końcowy remontowanego blisko pół roku mieszkania, szybko pojawili się potencjalni klienci. Magda ma to szczęście, że są to zazwyczaj ludzie z branży kreatywnej, którzy mają dosyć katalogowych mieszkań, jak spod linijki.

 

1.

 

Często bywasz w Sztokholmie. Jakie są Twoje spostrzeżenia dotyczące tamtejszych wnętrz? 

Magda: Szwedzki system mieszkaniowy jest specyficzny i sprzyja ujednolicaniu wnętrz. Układ jest prosty i funkcjonalny. Większość łazienek i kuchni wygląda bardzo podobnie, uniwersalnie – białe kafelki i proste białe meble to standard. Brak potrzeby nadmiernego wyróżniania można zaobserwować zarówno we wnętrzach, jak i modzie ulicznej. Szwedzi decydują się na te same, ujednolicone kolory, marki, wzory. Otoczeni zewsząd dobrym designem, mają wysublimowane poczucie estetyki. Wystarczy wyjść z domu i trafia się na sklepy, nawet zwykłe supermarkety, w których można kupić proste, ładne przedmioty – szklankę, miedziany świecznik czy marmurową tackę. Jeśli chodzi o umeblowanie sztokholmskich mieszkań, to zazwyczaj są to klasyczne projekty z lat pięćdziesiątych, odświeżane co sezon, w zgodzie z nowymi trendami. Podobnie jak w innych sferach życia, tak i w kwestiach designu, Szwedzi są dość konserwatywni.

Dobrym przykładem jest komoda z Ikei z serii Stockholm, stojąca u również u mnie w mieszkaniu. Cała ta kolekcja to klasyczne formy powielane od lat, które można spotkać w wielu szwedzkich domach.

 

IMG_4888

 

Twoje mieszkanie w artykułach często określane jest właśnie jako skandynawskie.

Magda: Czy moje mieszkanie jest rzeczywiście w stylu skandynawskim? Sama nie wiem. To klasyczne mieszkanie na poddaszu z wydobyciem elementów konstrukcyjnych, jest w nim sporo bieli, trochę czerni i drewna. Czy to wystarczy? Dla mnie przy projektowaniu, od trzymania się konkretnego stylu, ważniejsza jest funkcjonalność, czego nie utożsamiam z mnogością rozwiązań typu wyjeżdżająca szafa, podwieszany sufit, podświetlenia ledami, które proponuje ostatnio wielu projektantów.

Ważnym elementem w mieszkaniu jest dla mnie duży stół. Z kolei ostatnio wielu klientów w głowie ma pomysł na dużą kuchenną wyspę. Nie odrzucam takiej koncepcji, ale widziałam zbyt dużo projektów, gdzie wyspa powstała, jako modne rozwiązanie, a w rzeczywistości na niewielkiej przestrzeni stała się bezduszną przeszkodą, często kosztem innych stref wnętrza, pozbawiając go swobody i charakteru. Dlatego często z takiego rozwiązania rezygnujemy.

Jak zaczynasz pracę nad nowym projektem?

Magda: Staram się nie projektować pod motywy. Dowiaduję się jak najwięcej o kliencie i zmierzam do tego, by wyeksponować jego pasje, ale nie wprost. Jeśli ktoś lubi czytać, nie zaproponuję mu tapety w książki. Zazwyczaj nie projektuję palety kolorystycznej. Nie lubię gdy wszystko jest idealne. Z ostrożnością projektuję rzeczy, które muszą pozostać na stałe, nie są łatwo zmienialne: zabudowane szafy, kinkiety.  

Całe twoje mieszkanie wygląda jak jedna przestrzeń, choć mimo małych gabarytów, jest tu ukryta garderoba.

Magda: Trzeba gdzieś trzymać wszystkie rzeczy! Garderoba zazwyczaj jest marzeniem każdego, ale często uznawana jest za pomysł niemożliwy do realizacji w małym mieszkaniu. Tutaj też pojawiły się wyrzeczenia, sypialnia musiała znaleźć się na antresoli. Jednak garderoba znalazła miejsce pod schodami i to właśnie dzięki niej nadal mamy otwartą przestrzeń na małej powierzchni. Często rezygnuję z drzwi, przekonuję klientów, że lepiej zrobić na przykład zasłonkę, co wcale nie musi oznaczać, że nie mamy wystarczających funduszy (śmiech).

Uważam, że nie wszystko musi wyglądać jak spod igły, nie wszystko musi być kosztowne i perfekcyjne. Szczególnie dotyczy to mieszkań w nowych inwestycjach, gdzie zwykle wchodząc zastanawiam się, jak zakłócić ten idealny stan rzeczy, żeby nie wyglądały na takie czyste i bezduszne.

Opowiedz nam o swoim mieszkaniu, o przedmiotach które są dla Ciebie ważne lub wyjątkowe.

Magda: W kuchni jest wiele przedmiotów po babci, na przykład korzystam z jej świątecznej zastawy stołowej. Była przez nią używana tylko na specjalne okazje, nie wiem czy byłaby zadowolona, że ja korzystam z niej na co dzień. Chcę otaczać się pięknymi rzeczami nie tylko wtedy, kiedy jest do tego specjalny powód. Mam też szafkę dentystyczną ze starego gabinetu dentystycznego mojej mamy. Stała w moim dziecięcym pokoju i straszyła w najgorszych koszmarach. Po latach zmieniłam jej kolor i jest ze mną do dziś. Większość rzeczy jest nowa, część jest z Ikei.

Plakaty są ze Szwecji. Fotel przyniosłam z poprzedniej pracy, kiedy podczas remontu pozbywano się starych mebli.

Starałam się do tej przestrzeni dokładać jak najmniej wyróżniających się elementów, ponieważ jest to stary strych, mamy tu oryginalną cegłę i drewniane belki, łuk nad oknem, skosy, dużo się tu dzieje.

Tak jak mówiłam ważny jest dla mnie stół. Musiał być jak największy, nogi są skandynawskiej marki, blat przywiózł mi stolarz, drewno blatu pęka, faluje, ale lubię go za to, bo nie trzeba na niego uważać. Tu spędzam najwięcej czasu.

Jedne z najdroższych przedmiotów to krzesła z Vitry, zależało mi, by były oryginalne. Choć zazwyczaj staram się przekonać klientów, że tańsze rozwiązania niekiedy są lepsze.

Wspominałaś, że większość elementów wnętrza jest nowa, jednak nie możemy oprzeć się wrażeniu, że wcale jak nowe nie wyglądają.

Magda: Taki był zamysł przy projektowaniu tego wnętrza – aby do stanu zastanego typowego poddasza, autentycznego i dalekiego od nieskazitelnej perfekcji dopasować elementy, które niekoniecznie będą emanować nowością. I tak największym atutem maleńkiej łazienki stała się stara, odnowiona wanna, lustro w złotej ramie oraz cementowe płytki Purpury, które z biegiem czasu pokrywają się patyną stanowiąc idealne dopełnienie klimatycznej łazienki. W mieszkaniu jest sporo rzeczy, które nie wyglądają idealnie: pękająca belka, zarysowany parkiet. Biorę to jednak za atut – to oznacza, że mieszkanie żyje.

 

ZxoWpnEafqkS6rBAP

 

Odniosłyśmy wrażenie, że podejście Magdy do urządzania wnętrz znacząco odbiega od postawy wielu zawodowych architektów. Sposób jej pracy jest naturalnym, swobodnym procesem, którego efektem zawsze ma być wnętrze spójne z charakterem jego użytkownika, ma być dla niego, a nie odwrotnie. Przestrzeń ma żyć razem z lokatorem, nie będąc jakąś idealną próżnią prosto z katalogu. Jednocześnie Magda dba o to, by na co dzień otaczać się estetycznymi przedmiotami, bo jak mówi, co nam po ładnej kuchni, gdy postawimy na niej plastikowy baniak wody?

Jeśli chcecie obejrzeć więcej zdjęć z realizacji projektowych Magdy zajrzyjcie koniecznie na jej stronę Odwozorowanie. Śledząc na bieżąco jej showroom modernistycznych mebli, możecie upolować prawdziwe perełki.

 

2.

 

IMG_4903

 

3.

IMG_4861

5.

IMG_4812

IMG_4855

IMG_4849

6

IMG_4882

8.

IMG_4869

7.

Część zdjęć dzięki uprzejmości pracowni Odwzorowanie, fot. Dariusz Dziuk

 

Wywiad & tekst: Ola Koperda, Ada Stańczak, zdjęcia: Ada Stańczak

Komentarze 5

  1. koza domowa
    Reply

    Śledzę poczynania Magdy na facebooku, jestem pod bardzo pozytywnym wrażeniem. Wnętrza urządzone przez Magdę są naprawdę oryginalne, niesamowite i takie, że mogłabym wejść i już nie wychodzić. Zamieszkać. 🙂 Dlatego nie spodziewałam się niczego innego i tym razem. Jest… nie, nie jest pięknie. Nie jest szatmpowo. Nie jest pod linijkę. I uwielbiam to! 🙂 Pozdrawiam, Kasia.

    19 Sierpień, 2016
  2. Anka
    Reply

    Również jestem fanką Odwzorowań, każde z urządzonych przez Magdę wnętrz jest piękne i bardzo inspirujące.

    25 Sierpień, 2016
    • Hygge
      Reply

      Zgadzamy się w pełni!

      29 Sierpień, 2016
  3. ela
    Reply

    Piękne poddasze. Zawsze marzyłam o takim poddaszu gdzie jest cegła, drewno, może kiedyś uda się je zrealizować.

    11 Październik, 2016
    • ola
      Reply

      Trzymamy kciuki!

      11 Październik, 2016

Zostaw Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *