Kultura

Szwecja: Latté pappas

„O co chodzi z tymi wszystkimi gej-nianiami?” – spytał z ogromnym zdziwieniem ojciec głównego bohatera serialu „Welcome to Sweden”, typowy dumny Amerykanin, odwiedzając swojego syna, który wyemigrował do Szwecji. Kamera pokazała wtedy tłumy przystojnych mężczyzn z dziećmi w każdym wieku, trzymanymi przez nich w nosidełkach oraz wózkach i biegających wokół ich nóg. Mężczyźni spacerowali i rozmawiali w dwójkach i większych grupach. Jeśli akurat nie karmili dzieci butelkami albo nie huśtali ich na huśtawkach, to popijali kawę, obserwując bacznie plac zabaw. I bynajmniej, nie jest to utopijna wizja scenarzysty. Tak, drogie Panie – witamy w Szwecji.

„Latté pappas” to fenomen, na który zwróciłam uwagę już w pierwszych dniach mojego pobytu w Szwecji. Parki, place zabaw, plaże, kawiarnie – wszędzie byli ojcowie z dziećmi. W Polsce zwykle matki biorą urlop macierzyński i zajmują się dziećmi, a mężczyzna z wózkiem na ławce w parku to widok tak rzadki, że ma się ochotę podejść bliżej i sprawdzić, czy to nie przewidzenie.

 

 

W Szwecji rodzice zachęcani są do dzielenia urlopu rodzicielskiego między siebie. Mają do wykorzystania aż 480 dni na każde dziecko, w tym każde z rodziców ma 90 dni, których nie może przenieść na drugiego rodzica i właśnie te trzy miesiące to zwykle minimalna ilość czasu, przez którą tatusiowie sami zajmują się dziećmi, podczas gdy mamy pracują. Warto wspomnieć, że nie trzeba być biologicznym rodzicem, aby skorzystać z urlopu rodzicielskiego – za rodzica uważa się każdą osobę, która mieszka z biologicznym rodzicem i ma z nim inne wspólne dzieci lub jest z nim w związku małżeńskim albo partnerskim. W przypadku urlopu rodzicielskiego oraz VAB (od „vård av barn” – opieka nad chorym dzieckiem), zasiłek dla rodzica albo osoby opiekującej się, wynosi standardowo 80% pensji.

W wyjątkowych sytuacjach nie ma żadnego problemu z zabraniem dziecka do pracy – w większych firmach zwykle są specjalne pokoje zabaw dla najmłodszych. Dzieci i psy biegające po korporacyjnych korytarzach nikogo nie dziwią – wręcz przeciwnie, Szwedzi doceniają luźną atmosferę w miejscu pracy. Warto dodać w tym miejscu, że co najmniej półgodzinna przerwa w ciągu dnia to w Szwecji nie przywilej, ale obowiązek pracownika. Oprócz licznych benefitów socjalnych, Szwecja ma do zaoferowania naprawdę wiele w zakresie opieki nad dziećmi. Można powiedzieć, że cały kraj dostosowany jest do rodziców i dzieci.

Wejście do prawidłowej toalety w miejscu publicznym to nie lada wyzwanie – podzielone są one często na te dla mam z dziećmi, dla tatusiów z dziećmi, dla niepełnosprawnych oraz do przewijania w różnych konfiguracjach, a jeśli już zupełnie nie wiadomo gdzie wejść pod presją ze strony małego człowieka u boku, to ratunkiem jest toaleta rodzinna, która jest unisex. Pod szkołami, przedszkolami i przybytkami kultury znajdziemy nie tylko parkingi samochodowe i rowerowe, ale także parkingi dla wózków dziecięcych. Pod wejściami do sklepów czekają na nas specjalne miejsca parkingowe dla rodzin z dziećmi, które mają dodatkową przestrzeń wokół auta, aby łatwiej było całą menażerię wypakować z samochodu. Jeśli chodzi o wózki sklepowe, to mamy do dyspozycji takie z leżaczkami dla niemowląt (również dla bliźniąt), z siedzonkami dla starszych dzieci oraz całą pulę kolorowych autek i mini-wózków z chorągiewkami. Zwykle w dużych marketach przy kasach znajdziemy małe sale zabaw, a w urzędach stoliki z kredkami lub inne edukacyjne zabawki, które zajmą malucha w czasie zakupów czy stania w kolejce. Ponadto, gdziekolwiek w Szwecji się jest, zawsze jest pewność, że gdzieś niedaleko jest plac zabaw albo chociaż mały skwer – istnieje nawet specjalna aplikacja na telefon do wyszukiwania na mapie najbliższych i najlepszych placów zabaw.

W zależności od tego czy jesteśmy bezrobotni albo na urlopie, czy pracujemy albo uczymy się, nasze dziecko może iść do przedszkola na 15 h tygodniowo albo na tyle czasu, ile potrzebujemy na pracę lub szkołę (ale nie na inne rzeczy!). Przedszkola w pełnym wymiarze są płatne, a kwota określana jest proporcjonalnie do zarobków i maksymalnie wynosi około 1300 SEK (520 PLN) miesięcznie. Nauka w szkołach oraz na uniwersytetach w Szwecji jest bezpłatna. Szwedzki rząd zmierza do tego, aby posiadanie dzieci nie wiązało się z ogromnymi wydatkami, dlatego rodzice dostają od Państwa 1250 SEK (500 PLN) miesięcznie na każde dziecko aż do ukończenia przez dziecko 16 lat. Jeśli dziecko po ukończeniu tego wieku dalej uczy się, a potem studiuje, z tego tytułu dostaje comiesięczną zapomogę na własne konto. Większość rzeczy koniecznych do nauki, takich jak przybory szkolne czy podręczniki, również jest bezpłatna.

Powszechnie nieakceptowalne w Szwecji jest każdy rodzaj agresji wobec dziecka – zarówno klaps w pupę, jak i krzyczenie na dziecko może spotkać się nie tylko ze społecznym ostracyzmem, ale i problemami z prawem. Nie mogę tutaj nie odnieść się do popularnego mitu, w dużej mierze opartego na wrażeniach nieuważnych widzów polskiego filmu „Obce niebo”, jakoby w Szwecji opieka społeczna bezpodstawnie odbierała dzieci rodzicom. Nie jest to prawda, a szwedzki system prawa rodzinnego jest zdecydowanie bardziej ukierunkowany na dobro dziecka, niż na przykład system polski.

Czy to wszystko działa? Cóż, biorąc pod uwagę ilości dzieci, które mijam codziennie na ulicach Malmö, a także przepełnienie przedszkoli, wydaje mi się, że podstawowy cel został spełniony – Szwecja uważana jest za najlepszy na świecie kraj, w którym można urodzić i wychować dziecko. Dzieci są tutaj skarbem narodowym i przejawia się to wiele sposobów – od organizacji infrastruktury miejskiej po postawę pracowników przedszkola. W Szwecji dziecko to człowiek, tylko jeszcze mały.

 

 

 

Test & Zdjęcia: Anka Korczak.

Zostaw Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *