Miejsca

Mezzalians: Od domowego gotowania zaczęło się myślenie o gastronomii

Kuchnia syro-libańska, Agata Dembek – Dziwosz i Rami Muszyński, czyli Mezzalians. Miejsce istnieje od niedawna i od pierwszych dni wypełnione jest gośćmi. Jest gwarno, pachnie przyprawami. Pijemy kawę z kardamonem z tygla.

Jak się poznaliście?

Agata: Pracowaliśmy w dwóch knajpach, dzieliła nas jedna ulica. Czasem wpadaliśmy do siebie nawzajem na coś do zjedzenia. Ja od dłuższego czasu marzyłam o swoim miejscu. Kiedy przestałam jeść mięso, zaczęłam szukać wegetariańskich przepisów i trafiłam na książkę z libańskimi potrawami. Od domowego gotowania zaczęło się myślenie o gastronomii.

Szukałaś wspólnika?

Agata: Tak. Co ciekawe my z Ramim nie znaliśmy się zbyt dobrze ani długo. Ale do tej pory jakoś wychodzi nam współpraca. Choć oboje jesteśmy zodiakalnymi lwami:)

Rami: Ale to ja jestem tym prawdziwym.

Agata: Oczywiście.

Rami: Ja już od liceum wyobrażałem sobie, że prowadzę swoje miejsce i gotuję dla ludzi. Mój tata pochodzi z Syrii, ale od urodzenia mieszkam w Opolu. Co ciekawe, to tam moja mama gotowała typowo syryjsko, kuchni uczyła się od mamy mojego ojca.

 

 

 

 

 

Co gotujecie w Mezzaliansie?

Agata: Nasza karta zmienia się co miesiąc. Staramy się dzielić menu na dania wegetariańskie lub wegańskie i mięsne.

Rami: Kartę komponowaliśmy wspólnie. Ja odpowiadałem głównie za dania mięsne. Za dania jednogarnkowe i mięsa z grilla, które znam z domu rodzinnego. Przy komponowaniu menu zależało nam na tym, by były w nim dania tanie i sycące, ale też nieco droższe.

Agata: Ja dorzucam czasem jakieś danie, które nie jest daniem stricte syryjskim lub libańskim. Czasem stosujemy też jakiś typowo polski składnik. Teraz na przykład ciasto daktylowe podajemy z rabarbarem.

Które dania są Waszymi ulubionymi i na zawsze zostaną w karcie?

Rami: Ja najbardziej lubię mtabbal z baraniną, czyli pastę z bakłażana obsypaną mieloną baraniną z orzechami włoskimi. Można ją jeść cały czas, totalnie uzależnia.

Agata: Ja uwielbiam zupę z soczewicy. Jest bardzo prosta, zaledwie parę składników, a mnóstwo smaku.

A jakie smaki, dania z polskiej kuchni są takimi, do których wracacie?

Agata: Zupa ogórkowa, jajko sadzone, pierogi z kaszą gryczaną i twarogiem. Takie proste dania, które kojarzą mi się z letnim obiadem w domu i wyjadaniem sobie z talerza ostatniej fasolki szparagowej. Albo kilogram gotowanego bobu!

Rami: Wątróbka z ziemniakami i cebulką.

Jak wyglądają początki posiadania własnej restauracji?

Agata: Zaskoczyło nas to, że od początku przychodzi do nas mnóstwo ludzi. Ogarnęło mnie przerażenie: Jezu nie będę spać do końca życia?!

Rami: Początki są intensywne. Praca od 9 do 23. Ale powoli pozwalamy sobie na parę godzin wolnego.

Agata: Ale cieszy nas to. Cieszy to, że nasze ręce robią coś pożytecznego.

 

 

 

 

 

 

Wywiad: Ola Koperda

Zdjęcia: Michał Lichtański, Mili.studio

Zostaw Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *