Kultura

Recenzja: God Food

Malka Kafka, God Food, Znak, Kraków 2018

W boskiej kuchni Malki Kafki.

Co tu dużo pisać – kocham książki kucharskie. Lubię gotować i lubię jeść. A kiedy pięknie
wydana książka kucharska zawiera równie piękne (i proste!) przepisy – jestem w siódmym
niebie. Nazwisko Malki Kafki dla kogoś, kto tak jak ja zajmuje się kulturą żydowską nie jest
obce, zaś szerszemu gronu czytelników znana jest jako świetna restauratorka, założycielka
sieci warszawskich restauracji Tel Aviv. Przyznam szczerze, że na książkę kucharską
sygnowaną jej nazwiskiem czekałam od dawna. I oto jest!

 

 

I choć recepty, które są w tej książce, chce się testować już, zaraz, natychmiast, to dla
mnie God food to jednak coś więcej niż tylko pięknie wydany zbiór z przepisami (a tych jest
tu mnóstwo!). Choć już zdążyłam okleić samoprzylepnymi karteczkami połowę książki,
zaznaczając te informacje, które na pewno wykorzystam, to ważniejsze od wszystkich zup,
past, koktajli, burgerów i curry jest podejście autorki do gotowania i jedzenia. God food to
książka, która daje nam lekcję uważności, odpowiedzialności za siebie i karmione przez nas
osoby. Uczy, jak z mnogości produktów spożywczych, które zalewają nasz rynek wybierać te
najlepsze. I nie chodzi tu wcale o cenę czy markę, ale o odpowiedzialną i zdrową uprawę. O
konsumencką świadomość, ale przede wszystkim miłość do jedzenia. Bo gotując dobrze,
zdrowo, ze zdrowych produktów, czynimy dobro dla siebie i innych. Ale Malka Kafka uczy
nas też, poprzez swoje przepisy, szacunku do różnorodnych kultur. Pokazuje, wybierając
potrawy kuchni żydowskiej, arabskiej, indyjskiej, jak dzięki kuchni można łączyć, zamiast
dzielić. Wschodnie przepisy łączy następnie z polskimi, sezonowymi produktami, dając
wspaniały pokaz sztuki kulinarnej oraz wrażliwości i uważności.

God Food to pięknie wydana przez krakowską oficynę Znak książka. Fotografie,
papier, złota okładka. Wszystko to robi ogromne wrażenie już na „dzień dobry”. To uczta dla
zmysłów, nie tylko dla podniebienia. Niestety, redaktorzy nie spisali się w przypadku jednej
rzeczy – hebrajskich cytatów biblijnych. Choć wiem, że nie jest łatwo pracować w edytorach
tekstu z hebrajskimi znakami, przy tej klasy książce warto jednak zwracać baczniejszą uwagę
na podobne treści. Mimo tego jednego, ale – dla mnie przynajmniej – istotnego mankamentu,
God food to miłość od pierwszego zaczytania. A zielona szakszuka według przepisy Malki to
mistrzostwo świata!

 

 

Malka Kafka, God Food, Znak, Kraków 2018

Tekst: Gosia Walendowska.

Zostaw Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *