Kultura

Recenzja: Rekin i baran

Marta i Adam Biernat, Rekin i baran. Życie w cieniu islandzkich wulkanów, Wydawnictwo
Poznańskie 2017

Środek krakowskiego lata – prawie czterdziestostopniowe upały, miasto rozgrzane do
niemożliwości. Jedyne o czym marzę, to móc znaleźć się na Islandii. Albo chociaż poczuć tamtejszy klimat. Poczuć zimny wiatr i wilgoć płynącą od wodospadów. Halo, stop – przecież dostałam do zrecenzowania książkę „Rekin i baran”! Jestem uratowana!

Marta i Adam Biernat – autorzy książki – są zarazem twórcami bloga Bite of Iceland, na którym od kilku lat opisują swoje życie, które dzielą pomiędzy Polskę a Islandię. Książka to swego rodzaju instrukcja obsługi Islandii dla początkujących. Marta
Biernat – nie ukrywając, jak wielką przyjemność sprawia jej pisanie, w lekki i interesujący sposób daje nam wykładnię tego, czym jest Islandia; Adam zaś – opatruje tekst pięknymi fotografiami. Znajdziemy w ich książce legendy, trochę historii, informacje o lokalnej kuchni, obyczajach, o ludziach, a także – osobistą i intymną opowieść o związku Bernatów z wyspą – o dojrzewaniu fascynacji niezwykłym krajem. Dla mnie najpiękniejsze w tej książce są fantastyczne opisy zachwycającej islandzkiej natury, która to, jak podkreśla autorka – zawsze jest na pierwszym miejscu. Potężna, czasami demoniczna, wszechwładna. Ucząca ludzi pokory i szacunku do przyrody. Od pierwszej swojej strony „Rekin i baran” wciągają czytelnika w niesamowity świat. Uwodzą historiami, anegdotami i magią krainy, która z roku na rok staje się coraz częstszym miejscem podróży – także Polaków. Warto zatopić się w lekturze – nie tylko podczas upałów – tym bardziej, że książka opatrzona jest przepięknymi fotografiami Adama Biernata. „Rekin i Baran” to must have wszystkich miłośników Islandii.

Tekst: Gosia Walendowska, zdjęcie: Alina Słup

Zostaw Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *