Kultura

Wenecja – Biennale Arte 2019

Tekst: Ola Koperda / Zdjęcia: Artur Mierzwa

 

Wenecja jedno z moich ulubionych miast (ok, może nawet ulubione). Każda wyprawa do Wenecji jest podobna, a jednak inna, każda pozwala odkryć nieco więcej. Pierwsza minuta: wyjście z dworca wprost na wenecki Canal Grande sprawia, że czuję się, jakbym przeniosła się do innej czasoprzestrzeni. Nieskończona ilość estetycznych doznań zapach miasta (inny w każdej dzielnicy), rejsy tramwajami wodnymi, które są inne rano, gdy wszyscy się spieszą, inne po zachodzie słońca, gdy puste przystanki chyboczą się na falach, espresso wypite przy barowej ladzie, poranne otwieranie drewnianych okiennic. Każda z tych rzeczy sprawia, że mam nadzieję wracać tam co roku. Dobrze jest wracać do miasta, które się zna.

Od paru lat mam zresztą istotny powód  La Biennale di Venezia. Weneckie Biennale Sztuki po raz pierwszy zorganizowane zostało w 1895 roku. W 1930 dołączyły Biennale Muzyki i Teatru, a w 1932 pierwszy raz na świecie zorganizowano Biennale Filmu. W 1980 dołączyło Biennale Architektury. Jako ostatnie w 1999 po raz pierwszy odbyło się Biennale Tańca. Biennale Sztuki i Architektury odbywają się naprzemiennie co roku. W czerwcu trafiliśmy z Hygge ponownie właśnie na Biennale Sztuki. Jak zwykle odwiedziliśmy wystawę główną w Arsenale, pawilony w ogrodach Giardini i co poniektóre wystawy rozrzucone po całej wyspie. 

Hasło przewodnie tegorocznej edycji to May You Live in Interesting Times, czyli Obyś żył w ciekawych czasach. Kuratorem 58. edycji jest Ralph Rugoff, dyrektor Hayward Gallery w Londynie, który hasło to rozumie dwojako: jako przekleństwo ciekawe czasy, w których przyszło nam żyć, to trudne, groźne czasy; ale i jako zaproszenie do przyjrzenia się złożoności ludzkich dziejów. 

Dzieła sztuki zaprezentowane przez artystów mniej lub bardziej odnoszą się do tego, z czym mamy problem dziś: do kryzysu, niepewnej egzystencji człowieka, zagrożeń ekologicznych, ekonomicznych i politycznych. Ralph Rugoff nie twierdzi, że sztuka nas uratuje, ale może nam pokazać pewnie drogi i rozwiązania. 

Z dachu Centralnego Pawilonu w Giardini unosi się para wodna tworząca nad budynkiem chmury. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Poniżej parę pawilonów, które zrobiły na nas wrażenie.

POLSKA Roman Stańczak “Flight”

Pawilon polski i rzeźba “Lot” pojawiają się w wielu światowych zestawieniach najciekawszych pawilonów narodowych na tegorocznym Biennale, co jest sporym wyróżnieniem. Stańczak, który często odbiera przedmiotom ich pierwotne znaczenia i nadaje nowe, tym razem “wywrócił” samolot naturalnych rozmiarów na lewą stronę. Wnętrze samolotu jest na zewnątrz, skrzydła i jego powłoka są wewnątrz.

 

 

ISLANDIA Hrafnhildur Arnardóttir / Shoplifter “Chromo Sapiens”

Artystka w swej instalacji wykorzystała sztuczne włosy jej znak rozpoznawczy. W starym magazynie stworzyła coś na wzór multisensorycznej jaskini wypełnionej formami o organicznych kształtach. To połączenie koloru, dźwięku (muzykę stworzył islandzki zespół metalowy HAM) i faktur pozwala zanurzyć się w audiowizualnym doświadczeniu.

 

 

 

LITWA Rugilė Barzdžiukaitė, Vaiva Grainytė i Lina Lapelytė, Sun & Sea (Marina)

Zwycięzca Złotego Lwa tegorocznego Biennale. W jednym z potężnych militarnych budynków artystki stworzyły plażę. Sztucznie oświetlona plaża z ręcznikami, parasolami, piłkami i mnóstwem innych tematycznych akcesoriów została usypana na parterze budynku, a całość odwiedzający mogą oglądać z góry. W określone dni i godziny zjawiają się tam plażowicze, którzy w operowym spektaklu przedstawiają najbardziej palące problemy ekologiczne naszych czasów.

 

 

 

 

PAWILON NORDYCKI Ane Graff i Ingela Ihrman “Weather Report: Forecasting Future”

Instalacja bada relacje między tym, co ludzkie i nieludzkie w czasach zmian klimatycznych, pokazuje potencjalne zagrożenia dla życia na Ziemi i daje obraz tego, jak mogą wyglądać relacje człowieka z innymi formami życia w przyszłości.

 

 

IZRAEL Aya Ben Ron “Field Hospital X”

Cały pawilon został zamieniony w placówkę opieki zdrowotnej. Odwiedzający muszą pobrać numerek i stanąć w kolejce, by w końcu dostać się na pierwsze piętro i poddać się “zabiegom”. Leżąc w ginekologiczno-dentystycznych fotelach, oglądają m.in. film No Body, który opowiada o doświadczeniach artysty związanych z wykorzystywaniem seksualnym w rodzinie. Całość każe nam zastanowić się nad rolą sztuki w rozwiązywaniu problemów społecznych.

 

 

 

Tegoroczne Biennale możecie zwiedzać do 24 listopada.

Zostaw Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *