David Szalay, Ciało, tłum. Dobromiła Jankowska, Wydawnictwo Pauza, Warszawa 2026
Są takie powieści, które od pierwszych stron wciągają wartką akcją albo wyrazistymi bohaterami. Zajmują na tyle, że człowiek nie zauważa, że z planowanej godziny czytania zrobiło się sześć. Nagrodzone nagrodą Bookera Ciało Davida Szalaya działa zupełnie inaczej. To książka chłodna, zdystansowana i momentami wręcz niewygodna w odbiorze. Nie próbuje uwodzić czytelnika emocjami ani efektowną narracją. Zamiast tego proponuje spokojną obserwację życia człowieka, który przez kolejne dekady bardziej poddaje się biegowi wydarzeń, niż sam nadaje im kierunek.
Poznajemy Istvána jako nastolatka dorastającego na węgierskim blokowisku. Jeden impuls uruchamia lawinę zdarzeń, która prowadzi go przez szereg miejsc aż do Londynu, gdzie z czasem trafia do świata ludzi niewyobrażalnie bogatych. Ta droga mogłaby stać się opowieścią o spektakularnym awansie społecznym, ale Szalaya interesuje coś zupełnie innego. Sukces bohatera wydaje się równie przypadkowy, jak jego kolejne porażki, a on sam sprawia wrażenie pasażera we własnym życiu.
Najciekawsze jest jednak to, w jaki sposób autor opowiada tę historię. Oszczędny język, krótkie dialogi i brak psychologicznych komentarzy sprawiają, że czytelnik pozostaje wobec Istvána na wyraźny dystans. Początkowo może to irytować, bo trudno zbliżyć się do bohatera, który niemal nie mówi o swoich uczuciach. Z czasem okazuje się jednak, że właśnie o to chodzi. István nie potrafi nazwać własnych emocji ani zrozumieć motywów swoich działań. Reaguje instynktownie, a jego ciało – poprzez pożądanie, agresję czy traumę – wydaje się wiedzieć o nim więcej niż on sam.
Choć Ciało (angielski tytuł to Flesh, co bardziej oddaje ducha powieści) można interpretować jako powieść o kryzysie współczesnej męskości, byłoby to zbyt duże uproszczenie. Szalay równie dużo mówi o klasie społecznej, pochodzeniu i złudzeniu, że można całkowicie uwolnić się od miejsca, z którego się pochodzi. Nawet gdy István trafia do świata luksusu, pozostaje kimś z zewnątrz – człowiekiem, którego przeszłość nieustannie daje o sobie znać.
To nie jest książka, która odsłania wszystkie swoje znaczenia podczas lektury. Wręcz przeciwnie – najwięcej zaczyna mówić już po odłożeniu jej na półkę. Im dłużej wraca się do historii Istvána, tym wyraźniej widać, że pod pozornie prostą opowieścią kryje się poruszająca refleksja o przypadku, biologii i ograniczonej sprawczości człowieka. Właśnie dlatego Ciało zostaje w pamięci na długo, nawet jeśli początkowo trudno się z nim zaprzyjaźnić.


